jeszcze




Jeszcze się trzymasz własnego szczęścia za włosy
odkładasz sobie w byle garnuszku 
piszesz pamiętnik to znaczy stawiasz sobie pomnik
dlatego powietrze karmi cię skąpo
nie prowadzą niewidzialne ręce
to co wielkie nie przychodzi mimo woli
ból daremny - bo nie umierasz


nie umiesz oddać siebie

jakże masz dostać wszystko 

(Jan Twardowski, który stwarzasz jagody) 




Niekiedy kurczowo trzymamy się pewnych spraw, stanów i rzeczy. Trzymamy, jakby dla samego lęku przed wypuszczeniem z dłoni, bo przecież nie wiemy, co ową pustkę zapełni. Co w nią nieoczekiwanie wpadnie, gdy wypuścimy to, co znane. Nie ważne, że uwierało, że smuciło, ciążyło i czasem kaleczyło palce. Ważne, że się z tym zżyliśmy. W końcu goniliśmy to nasze szczęście, ścigaliśmy, za włosy łapaliśmy. Nie myśląc o tym, że to tylko fałszywy obraz z reklamy, Facebooka, czy oferty w banku.

Otoczenie przekonywało: "zasługujesz na szczęście", "spraw małą przyjemność tylko dla siebie", "zadbaj o siebie", "spełnij swoje marzenia o domu/samochodzie/smartfonie", "jesteś tego warty" itp.

I gdy w końcu masz ten swój wymarzony, lśniący garnuszek... noc nadal niespokojna. Myśli męczą się gdzieś wokół garnuszka, bo szczęście jakby z niego uciekło. 
Albo nigdy w nim nie mieszkało.

Jeszcze skupiony na garnuszku, do którego składasz sobie marzenia o szczęściu, złe sny i strach przed jego utratą, nie widzisz miejsc i chwil, w których tkwią PRAWDA i SIŁA. Nie widzisz, bo gdzieś między tabelką w excelu a podręcznikiem "jak osiągnąć szczęście" tkwisz...
a czasem to strach nie pozwala ci zobaczyć. Nie pozwala oddać siebie, zawierzyć temu, co przed nami - a co nie związane z planami, snutymi wizjami, ratami kredytu, nie związane też z oczekiwaniem i wiarą w szczęście.

Wielkie nie przychodzi mimo woli. Jeszcze nie przyszło. Może miejsca na stole zbrakło. Może tych garnuszków za dużo. A może WIELKIE i SZCZĘŚCIE innymi chodzą drogami. Mijają się kurtuazyjne, nie depczą sobie po piętach,  jedno drugiemu ścieżki ustępuje. 
Może poza bólem daremnym i szczęściem równie daremnym, jest coś jeszcze, ku czemu warto się zwrócić?

Jeszcze mamy siebie - i Ty, i ja. To jest wszystko. Wszystko, czego potrzeba, żeby przejść od:
JESZCZE, które wyraża zniecierpliwienie płynące z oczekiwania; trwania stanu, który naszym zdaniem powinien się już zakończyć (bo ile jeszcze można?!)
do:
JESZCZE, które wyraża wdzięczność i zdziwienie, że w naszym życiu  pojawiło się to WSZYSTKO. 
Bo spotkałeś jeszcze i to, o czym nawet nie śniłeś. 

......
PS. Dziękuję za kolejny wspólny rok. 
Do zobaczenia w styczniu 2017 r. 

ZDJĘCIE: Bartosz Jarosz



Popularne posty