Wyzwanie: Nauka angielskiego | Trening siły woli z FISZKAMI


Jak wróciłam do nauki angielskiego, którą odkładałam, odkładałam w nieskończoność...? Co zrobić, żeby się "chciało" uparcie dążyć do celu - i to nie tylko nauki języka obcego - ale choćby rzucenia palenia czy schudnięcia? Dziś o moich zmaganiach z siłą woli i fajnym narzędziu, które pozwoliło mi nakierować się na wymarzone tory. 


Każdemu z nas brakuje czasem motywacji.  A gdy ta motywacja się nawet znajdzie, to nie tak łatwo jest wytrwać w dążeniu do celu. Okazuje się, że nasza silna wola w starciu z przyjemną pokusą, wcale już nie jest taka silna. Ja też, przyznaję się bez bicia, długo, długo odkładałam coś, co było dla mnie ważne. I choć motywację do podjęcia wyzwania miałam, to jednak brakowało silnej woli, by trwać w działaniu... byłam zmęczona, miałam za mało czasu, obowiązki domowe wydawały się pilniejsze... 

... i wiele, wiele innych wymówek posiadałam, by tylko nie uczyć się języka angielskiego. Co ciekawe motywację miałam i to od dłuższego czasu - rozwój naukowy (dostęp do literatury w EN), to trudno mi było wytrwać w  systematycznej nauce.  

W moim życiu najlepsze rzeczy przychodzą niespodziewanie... pod warunkiem jednak, że wychodzę im naprzeciw :-) Tak też było w tym przypadku. Wybrałam się na wykład Piotra Buckiego na temat błędów poznawczych i poza zestawem inspirujących informacji otrzymałam FISZKI Naukowe Sekrety Motywacji w 4 Dni. 



Naukowe Sekrety Motywacji w 4 Dni z serii Bucki Academy to zestaw 40 kart, które prezentują czym jest motywacja, silna wola i nawyki. I najważniejsze, poza informacjami, jest dużo ćwiczeń praktycznych, które pozwoliły mi zrozumieć, dlaczego utrudniam sobie powrót do nauki angielskiego.  

Piotr Bucki "mówi" z każdej fiszki w sposób, który mnie zachęcał do podjęcia wyzwania. Nie ma tu bowiem górnolotnych frazesów i motywacyjnych pustych sloganów z cyklu "kto, jak nie my!", które dziś krzyczą z wielu pseudoporadników o samorozwoju czy rozwoju zawodowym. Na które mam po prostu alergię. Tutaj mamy raczej towarzysza swojej zmiany, który występuje w roli mentora - bo posiada wiedzę naukową w zakresie siły woli czy motywacji, ale sam zupełnie trzeźwo i realnie przedstawia jak przekładał ją na swoje życie. Pozostawia też dużo oddechu i miejsca na własną interpretację wiedzy i ćwiczeń, które nam podsuwa. To cenię najbardziej. 

Ćwiczeniem, które dało mi najwięcej do myślenia był DZIENNIK SIŁY WOLI. Na podstawie analizy swoich zapisek z dwóch tygodni - mogłam zobaczyć, co jest moim głównym wrogiem: złe rozplanowanie nauki w ciągu dnia. Zawsze uczyłam się anielskiego wieczorem, gdy już Laura poszła spać, ogarnęłam mieszkanie... i nie było to zazwyczaj zbyt efektywne działanie, bo nawet jeśli przeczytam kilka stron książki w łóżku, to po całym dniu byłam tak zmęczona, że za chwilę zasypiałam. Często było też tak, że po intensywnym tygodniu, gdy miałam dużo pracy, dużo pisania, to wieczorem miałam już tylko chęć na to, by iść spać. 

Kiedy wydało się, że moim największym wrogiem w nauce języka jest wieczorne zmęczenie, do którego doszły jeszcze kwestie organizacji zadań do wyznaczonego celu, dużo łatwiej było mi zaplanować plan na naukę języka. Rozpoczęłam od ustalenia pór, kiedy będę podejmować naukę i co konkretnie będę robić. Wybrałam 3 konkretne dni tygodnia i godziny poranne. Rozpisałam - co dokładnie w każdy dzień będę robić: czytanie książek EN/ wideo na You Tube EN/ pisanie w EN i w jakim wymiarze czasowym lub objętościowym (ilość stron) będę to robić. Tak zaplanowany system nauki - przynajmniej dla mnie - wydaje się możliwy do wykonywania. 

Myślę, że za kilka miesięcy powrócę z postem w tym temacie, czy taki system działa i czy nadal udaje mi się współpracować z moją silną wolą. 




Ps. A tu moje zbiory książek, magazynów i innych materiałów w języku angielskim, które zgromadziłam sobie na najbliższe miesiące (Rafał jeszcze raz dzięki za książkową paczkę z UK! :*) . 





Popularne posty