Analogowo, luksusowo. Dlaczego nas na to nie stać?!



Piszemy do siebie komentarze na Facebooku, wysyłamy maile, smsy, mmsy. Mamy konta na Instagramie, Twitterze, Slacku i WatsAppie. Messenger to pierwsza rzecz, którą sprawdzamy rano, po przebudzeniu. Wszędzie nas dużo, a w realu jakby mniej. Na prawdziwe gesty czasu brak, albo brak... inwencji, prozaicznej kartki i zatemperowanego ołówka. 


Obiecaj mi, że jeśli przeczytasz ten post, to chwilę później zamkniesz komputer. Poszukasz kartki i zaczniesz notować, rysować, podkreślać. Napiszesz list, albo kilka słów do kogoś bliskiego... może siebie samego. Żeby nie zapomnieć, że tak też można, że TO wycisza, porządkuje myśli. TO - czyli analogowe czynności, prawdziwe, namacalne rękopisy, napisane SŁOWA. Na szybko nabazgrane w emocjach lub starannie wypisane powolnym, wyraźnym pismem. Margines. Ozdobnik. Podpis własnymi inicjałami...

Na papierze nie ma opcji skasuj więc chwilę dłużej myślimy nad każdym słowem. Zanim zapiszemy, w pamięci budujemy zdanie, zmieniamy, poprawiamy w myślach, żeby ładniejsze było, bardziej gramatyczne i lekkie. Kiedy zdarzy się przekreślenie, myślimy jeszcze więcej przy kolejnym, żeby znowu za chwilę nie kreślić, bo więcej tych skreśleń będzie, niż samego tekstu. 

Analogowo, ze sobą. Z książką, kartką, ołówkiem, notesem. Z myślami. Intymnie i bardzo blisko prostych czynności. Tak lubię. Na dywanie, w łóżku pod kocem. Ręczne pisanie odpręża mnie, pozwoli pozbierać myśli, skupić się na każdym słowie tu i teraz. Jednak na takie celebrowanie słów mogę sobie pozwolić od święta. Dlatego entourage wówczas nie może być przypadkowy. Lubię wyszukiwać rzeczy, które pozwalają celebrować takie analogowe momenty i dzieła. Takim przedmiotem jest stempel od creativeboutique.com.pl Można zamówić dowolną treść - ja mam swoje sercowe logo i dane kontaktowe do mnie. Dzięki niemu mogę przybić pieczątkę złotym tuszem (co w druku ciężko jest osiągnąć, a jeśli już to za kosmiczne pieniądze) na przykład na kartoniku, by przygotować wizytówkę. 


 Na temat moich notesów powstanie pewnie kiedyś osobny post, bo to temat rzeka. Mam notes na bieżące notatki, notes na cytaty, notes na plany i projekty, notes na... tak, to temat na osobny post :) 



Ważne, by choć raz w miesiącu
Mieć dyktando u nadziei
Żeby w serca kajeciku
Po literkach zanotować
I powtarzać sobie cicho
Takie prościuteńkie słowa

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią nasze piękne dni, marzenia plany
Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją
Jeszcze w zielone gramy, choć skroń niejedna siwa
Jeszcze sól będzie mądra a oliwa sprawiedliwa
Różne drogi nas prowadzą, lecz ta, która w przepaść rwie
Jeszcze nie, długo nie
("Jeszcze w zielone gramy")

No i jak mieć takie dyktando u nadziei przy komputerze czy iphonie? Jak? Tylko kartka przyjmie - a jeśli w odpowiednie miejsce wysłana to - i  odpowie na nasze myśli na papier przelane. 

Na takie myśli poukładane i dobre - bo spisane pieczołowicie i sumiennie. 








Popularne posty