Melisa Tomasza Augustyniaka - czyli historia o tym, że design to szukanie odpowiedzi, nadawanie znaczeń






Fot. Pinterest 


W ubiegłym tygodniu miałam okazję uczestniczyć w premierze kolekcji Melisa, którą Tomasz Augustyniak stworzył dla marki NAP.  Event odbył się w gdyńskim salonie NAP i był doskonałą okazją do zobaczenia kolekcji i rozmowy z projektantem.  

Pomysł na kolekcję Melisa zrodził się z potrzeby stworzenia mebli swojskich, ciepłych, które czekają na nas w domu, by ukoić, odprężyć, rozluźnić... zupełnie jak herbata z melisy. Zarówno bezpretensjonalna forma (o którą nie musimy jakoś specjalnie dbać, by trzymała ład), jak i obicia - na przykład surowy, gnieciony len sprzyjają temu, by chillować. Jedno jest pewne, perfekcjoniści mogą się wyłożyć na sofie czy szezlongu i nie myśleć, że poduchy są krzywo. Tutaj nieład = uroda tych mebli. 
Są zbuntowane, są nieułożone. 
Nie są grzeczne i pokorne. 
Tyle na temat mebli. 




Jeszcze SŁOWO o projektancie. A raczej o tym, jak Tomasz Augustyniak rozumie słowo, znaczenia  i ich rolę w myśli projektowej. Taka uważność semantyczna to rzadkość, dlatego spotkała się z moim szczególnym zainteresowaniem. Projektant podkreślił bowiem, że znaczenia słów, znaczenia rzeczy  są bardzo ważne, to punkt wyjścia. Do tego dochodzi arcyważne nazywanie rzeczy i myślenie o ich dalszym życiu, już w rękach użytkowników. Ten cały ciąg: sens - nadawanie imienia - proces kreowania przedmiotu w rozumieniu Tomasza Augustyniaka to ciąg sprzężonych wydarzeń, którym poświęca czas, nad którymi pracuje. Świadomie, analizując słowo, analizując sens i szukając w nim tego, co chce zmaterializować. 

Nic dziwnego, że Melisa koi... dzięki niej przywodzimy bowiem cały szereg konotacji: pierzyna u babci, głęboki oddech podczas spaceru w sercu puszczy, zbieranie szyszek, sen na kocu pod jabłonią... dla każdego innych, ale podobnie odczuwanych: błogo, pierwotnie, podstawowo, rodzinnie. 




Popularne posty